Zagrożenie porodem przedwczesnym

Cześć dziewczyny. 22+3 tc. Dwa dni temu pojechałam na SOR ginekologiczny z potwornymi bólami podbrzusza i twardym brzuchem. Dostałam paracetamol i leki rozkurczowe i zostałam wypisana do domu, bo “ginekologicznie wszystko jest ok i pewnie to problem z jelitami”. Niestety bóle nie minęły. Wczoraj miałam wizytę u lekarza prowadzącego ciążę i podczas badań okazało się, że ten ból to skurcze. Szyjka macicy 34mm a na wizycie 3 tygodnie temu miała 42mm. Lekarz przepisał dopochwowo progesteron, zapobiegawczo leki na infekcje intymne i no-spę 3 razy dziennie. Powiedział, że musimy wyciszyć skurcze, bo to realne ryzyko porodu przedwczesnego. Po pierwszym dniu przyjmowania leków czuję delikatną poprawę w częstotliwości i bolesności skurczów (wcześniej miałam je nawet co 2-3minuty i przy każdym dotyku brzucha).

Czy udało się Wam w taki sposób powstrzymać skracanie szyjki? Czy progesteron wyciszył skurcze całkowicie? Jak długo udało Wam się powstrzymać poród? Rozpoczęty 23 tc to bardzo wcześnie, mały waży dopiero 580g i się martwię a wiem, że nie powinnam się denerwować, bo to nam nie pomaga :frowning: to moja pierwsza ciąża

Tak, ja miałam takie same objawy w 29 tc. Z tym że polecam jednak pojechać w takiej sytuacji na izbę przyjęć do szpitala. Spędziłam 1,5 tygodnia na patologii ciąży i dostałam sterydy dla dziecka, żeby rozwinęły mu się płuca w razie porodu, a także dożylnie leki wyciszające skurcze. Po wypisaniu mnie ze szpitala dostałam zalecenie odpoczynku, zakaz ćwiczeń, forsowania się.

Progesteron dopochwowo + magnez i nospe. Szyjka z 10 mm wydłużyła się do 24mm. Ale niestety miesiąc głównie leżenie/ siedzenie na kanapie i czytanie książek/ oglądanie filmów.

Skurcze faktycznie się wyciszyły, teraz jestem w 34+5, ale dalej staram się odpoczywać i nie przesadzać z aktywnościami :slight_smile:

1 polubienie